|
|
Najlepsze oferty!
Humor!
Dwoch gorali postanowilo sprawdzic ile ludzi jest w knajpie w Zywcu.
Uradzili, ze jeden bedzie wyrzucal gosci a drugi liczy. Tak tez zrobili:
Slychac brzek tluczonego szkla, okrzyk "O Jezu" a goral liczy:
- Roz,
Znowu okrzyk i
- Dwa
W pewnym momence brzek i wylatujacy mowi:
- Teroz nie licz bo to jo.
Na lekcji plastyki pani zadala dzieciom abstrakcyjny temat -
- panike. Dzieci sie mozola rysujac sceny pozarow, terroru
itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysowal duza, czerwona
kropke.
- Co to ma byc ?
- Panika.
- Dlaczego ?
- Moja siostra kazdego miesiaca stawiala w kalendarzu
taka kropke. W tym miesiacu nie postawila. zeby pani
widziala, jaka w domu byla panika...
- Gdzie sa najtansze dziewczyny?
- W Rosji. Co druga to Tania.
to jest to co *MEKUNIO* wyrabia ze znikiem, karpiem
i innymi superlamerami (IRC-operatorzy) oraz zwyklymi
lamerami.
Bandyta dostal sie do piekla. W sumie nie jest tam tak zle, dobre
zarcie, pelno alkoholu, wszyscy sie swietnie bawia, chodzi pelno lasek.
Bandzior chcial se jedna taka podebrac, wiec pyta sie Lucyfer, czy moze
(nie chcial sie na starcie narazac najwyzszej instancji). Lucyfer nie ma
nic przeciwko temu.
Facet wiec bierze jedna laske i za krzaki. Po minucie wyskakuje
spanikowany i bierze druga. Po nastepnej minucie wraca do Lucyfera mocno
zdenerwowany i mowi:
- Lucyferze, ale one nie maja dziur!
- I na tym wlasnie polega pieklo!
Rozmawiaja dwa przedszkolaki:
- Ile masz lat tsy cy piec
- Nie wiem
- A dupcys?
- Nie!
- Eeee to mas tsy.
- Do kogo piszesz ten list - pyta zona meza.
- Czemu pytasz?
- Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedziec!
Kierownik budowy widzi, ze jeden z podleglych mu lu-
dzi taszczy na plecach worek cementu.
- Hej, Wisniewski, a nie wygodniej by bylo na taczce?
- Probowalem panie kierowniku, ale mnie kolko w plecy
uwiera.
-Nie zaslaniaj sie gazeta!-wola tesciowa do ziecia.-Nie udawaj, ze czytasz.
Dobrze wiem, ze mnie slyszysz, bo widze, ze ci sie kolana trzesa...
Opisy gg!
Jeszcze nie śpie bo pewnych rzeczy nie zobacze we śnie...............
is dead !!! jestem z powrotem
Ja go kocha on mnie nie to tak boli tylko mnie...
Mraczna cisza jest najgorsza
Szukaj Mnie. Cierpliwie Dzień Po Dniu. Staraj Się Podąrzać Moim Śladem
H.W.D.P- hetnie wstąpie do policji
Miłość,kiedy jeden spada w dół drugi ciągnie go ku górze!
\\/\\/ |
Widzę Cie kiedy oczy zamykam, słyszę Cie kiedy cisza trwa...
chłopak jest jak kibel ... albo zasrany albo zajęty :(
Strefa gracza...!
Wiedza powszechna!
Jednostki monetarne państw świata
Jednostki monetarne państw świata Jednostki monetarne państw świata Państwo Waluta Afganistan afgani = 100 pul Albania lek = 100 qindarek Algieria dinar algierski = 100 centymów Andora euro = 100 eurocentów Angola kwanza = 100 lweď Antigua i Barbuda dolar wschodniokaraibski = 100 centów Arabia Saudyjska rial saudyjski = 20 kirszów Argentyna peso = 100 centavos Armenia dram = 100 lumów Australia dolar australijski = 100 centów Austria euro = 100 eurocentów Azerbejdżan manat = 100 gopików Bahamy dolar bahamski = 100 centów Bahrajn dinar Bahrajnu = 1000 filów Bangladesz taka = 100 paisa Barbados dolar Barbadosu = 100 centów Belgia euro = 100 eurocentów Belize dolar Belize = 100 centów Benin frank CFA = 100 centymów Bhutan ngultrum = 100 chetrum (rupii) Białoruś rubel białoruski = 100 kopiejek Birma kyat (kiat) = 100 pya (pia) Boliwia boliviano = 100 centavos Bośnia i Hercegowina marka bośniacka = 100 fenin...modernizm. Literatura.
modernizm. Literatura. W literaturze termin modernizm” oznacza: 1) Kierunek w literaturze iberoamer., pisanej w języku hiszp. [hiszp. modernismo], ukształtowany w latach 80. XIX w. jako reakcja na naturalizm, nawiązujacy do zjawisk w ówczesnej sztuce fr.; dążył do odnowienia języka poetyckiego. 2) Nazwa nowatorskich tendencji 18801910, często używana w krytyce niemieckojęzycznej [niem. die Moderne], wprowadzona przez wiedeńskiego krytyka H. Bahra; w pol. literaturoznawstwie traktowana bądź jako synonim Młodej Polski, bądź jako określenie przygotowawczej fazy jej rozwoju (18871903; K. Wyka Modernizm polski). 3) W krytyce anglosaskiej [ang. modernism] okres w sztuce i literaturze XX w. rozciągający się między końcem XIX w. a 1940. Tak szerokie ujęcie m. przejęło współcz. literaturoznawstwo po ukształtowaniu się (lata 60. XX w.) postmodernizmu; umożliwiła go romant. rewolucja estetyczna (przeł. XVIII i XIX w., emancypacja sztuki i idea wychowania człowieka przez...
Encyklopedia!
TENIS Kort tenisowy
Tenis, najlepszy gracz lat 90. Pete Sampras
gra sportowa dla 2 (gra pojedyncza) bądź 4 (gra podwójna lub mieszana - mikst) osób; rozgrywa się ją na korcie tenisowym o standardowych wymiarach, przedzielonym w środku siatką; podstawową zasadą gry jest takie uderzanie piłki tenisowej specjalną rakietą, by przeciwnik po jednym odbiciu się piłki na jego części kortu (choć dopuszczalne jest odbicie piłki wprost z powietrza) nie mógł odesłać jej prawidłowo z powrotem; grę rozpoczyna uderzenie zwane serwisem, które musi posłać piłkę na określoną część pola przeciwnika; najmniejszą jednostką gry jest gem (po każdym z nich serwis przechodzi w ręce przeciwnika), który wygrywa się zdobyciem co najmniej 4 piłek przy przewadze co najmniej 2 piłek nad przeciwnikiem; gemy składają się na sety; aby wygrać mecz, należy wygrać co najmniej 2 sety; każdy z typów uderzenia piłki rakietą ma właściwą nazwę (np. forhend, bekhend, dropszot, smecz, wolej, pasingszot); wynalazcą gry, od której...SREBRO Wydobywanie srebra w New South Wales, Australia
pierwiastek chem. należący do grupy miedziowców; liczba atom. 47, masa atom. 107,8682, temp. topn. 960,8°C, temp. wrz. 2140°C, gęstość 10,5 g/cm3; posiada dwa izotopy trwałe; biały, miękki, kowalny i ciągliwy metal szlachetny, odporny na działanie czynników atmosferycznych; najlepszy przewodnik ciepła i prądu elektr.; b. łatwo reaguje z siarkowodorem z powietrza pokrywając się ciemnym nalotem siarczku srebra(I), a także absorbuje z niego dwutlenek węgla; s. i jego sole są trujące; w przyrodzie występuje w postaci rodzimej oraz w minerałach (np. argentyt, chlorargiryt, pirargiryt); czyste s. i jego stopy stosuje się m.in. do wyrobu monet, nakryć stołowych, aparatury chem.; związki s. w produkcji klisz i błon światłoczułych, a s. koloidalne - w lecznictwie jako środek antyseptyczny; s. znane było już w starożytności. Światowe wydobycie srebra 1992 wyniosło 19 191 t; najwięcej wydobywały kopalnie Meksyku 2 317, USA - 1 804, Peru - 1 570,...
Wielka literatura!
nos, dmuchnął na nią i wetknął do szklanki. Przyglądałam się tym sztukom w napięciu, bo moment wydawał mi się decydujący. Pozna czy nie...?
Mąż przytrzymał chyboczącą się szklankę drugą ręką i odchrząknął dwa razy.
- Tego... hm... wychodzisz czy wracasz?... - spytał niepewnie jakimś dziwnie chrypliwym głosem.
Bezgraniczna ulga uświadomiła mi poprzednie napięcie. Więc jednak...! Nie poznał, wziął mnie za Basieńkę! I to tu, w tej jasno oświetlonej kuchni!...
Przełożyłam nogi do środka i zeszłam z szafki. Przez krótką chwilę zwalczałam w sobie opór przeciwko zwracaniu się per ty do zupełnie obcego faceta, którego pierwszy raz w życiu widziałam na oczy.
- Woda się gotuje - powiedziałam zimnym głosem, pamiętna udzielonych mi instrukcji. - Spalisz czajnik.
Mąż przyglądał mi się tak intensywnie, że z trudem opanowałam chęć zakrycia sobie twarzy ścierką od talerzy. Odstawił szklankę i przykręcił gaz. Minęłam go i z godnością opuściłam kuchnię.
Pokój Basieńki znalazłam na górze bez żad
e będziesz miała skłonności do utrudnienia sobie życia!- uśmiechnęła się zabawnie. - Przepraszam cię bardzo, kochanie, odziedziczyłaś to po mnie!
- Już utrudniłam sobie życie, mamo! Marcin nie kocha mnie przecież...
Odwróciła głowę i spojrzała zaskoczona.
- Tak sądzisz?
- Wiem.
Przyglądała mi się z zastanowieniem.
- Hm... to przykre... ale czy przypadkiem... no, nic...- urwała i po chwili zapytała spokojnie - on nie zdał matury, wiesz coś na ten temat?
- Mało. A ty?
- Ja też wiem mało... - przyznała, ale w jej głosie było coś, co kazało mi przypuszczać, że wie jednak więcej niż ja.
- Co ty o tym słyszałaś, mamo?
To dziwne. O wiele łatwiej i szczerzej rozmawiałam z nią, kiedy była wypoczęta, opalona, nasycona powietrzem i towarzystwem, którego nie miała w ciągu roku. Mama- zagoniona, nieprzystępna, pochłonięta pracą i domem, pośpieszni zmieniająca biurową sukienkę na byle jaki łaszek przeznaczony na donoszenie - była ostatnią osobą, z którą chciało mi się rozmawiać o swoich sp
za piękność, albo popadnę w kompleksy, i czym prędzej zaczęłam się przestawiać na zachwyt.
Podobieństwo między nami istniało niewątpliwie. Ten sam wzrost, taka sama figura, kształt głowy, nogi, co gorsza, taki sam nos! Jej twarz różniły od mojej trzy zasadnicze elementy. Czarne, rzucające się w oczy brwi, kształt ust takich trochę kontra świat, niezadowolonych z życia, oraz uczesanie z obfitą grzywką. No i oczywiście ten pieprzyk. Pan Palanowski miał rację, maquillage mógł to wszystko załatwić. Zrozumiałam, jakim sposobem wpadłam mu w oko na placu Zamkowym, w tej przekrzywionej peruce i z rozmazaną szminką.
Wszelkimi siłami starając się odgadnąć przyczyny niepojętych afektów, wykryłam, czego jej brakowało i dlaczego wydawała mi się jakaś niemrawa. Najzwyczajniej w świecie nie miała wdzięku. Była sztywna, trochę sztuczna, trochę rozlazła, bez energii, wigoru i seksu. Co tu dużo mówić, po prostu bez wdzięku! Owszem, mogłam ją zastąpić, każda niewydarzona jołopa mogła ją zastąpić, nada
|
Dał mu poważnie rękę do pocałowania
I w skroń ucałowawszy, uprzejmie pozdrowił;
A choć przez wzglad na gosci niewiele z nim mówił,
Widać było z łez, które wylotem kontusza
Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.
W slad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru,
I z łak, i z pastwisk razem wracało do dworu.
Tu owiec trzoda beczac w ulicę się tłoczy
I wznosi chmurę pyłu; dalej z wolna kroczy
Stado cielic tyrolskich z mosiężnymi dzwonki;
Tam konie rżace leca ze skoszonej łaki;
Wszystko bieży ku studni, której ramię z drzewa
Raz wraz skrzypi i napój w koryta rozlewa.
Sędzia, choć utrudzony, chociaż w gronie gosci,
Nie uchybił gospodarskiej, ważnej powinnosci:
Udał się sam ku studni; najlepiej z wieczora
Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora;
Dozoru tego nigdy sługom nie poruczy.Bo Sędzia wie, że oko pańskie konia tuczy.
Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni
Stali i rozprawiali, nieco poróżnieni,
Bo w niebytnosć Wojskiego Wozny po kryjomu
Kazał stoły z wieczerza powynosić z domu
I ustawić co prędzej w posrodku zamczyska,
Którego widne były pod lasem zwaliska.
Po cóż te przenosiny? Pan Wojski się krzywił
I przepraszał Sędziego; Sędzia się zadziwił,
Lecz stało się; już pózno i trudno zaradzić,
Wolał gosci przeprosić i w pustki prowadzić.
Po drodze Wozny ciagle Sędziemu tłumaczył,
Dlaczego urzadzenie pańskie przeinaczył:
We dworze żadna izba nie ma obszernosci
Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci;
W zamku sień wielka, jeszcze dobrze zachowana,
Sklepienie całe - wprawdzie pękła jedna sciana,
Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi;
Bliskosć piwnic wygodna służacej czeladzi.
Tak mówiac, na Sędziego mrugał; widać z miny Z rezygnacja pomyslalam, ze nie wybrne z tego. Zadawal pytania w sposob bezwzglednie wymagajacy odpowiedzi, mnie zas wychodzilo zupelnie co innego, niz sobie zyczylam. Poddalam sie.
- Niech pan odda te szmate - powiedzialam, wyjmujac mu z reki apaszke Basienki. - zeby potem nie bylo, ze trzymaly pana jakies czynniki materialne. Gdybym chciala wytlumaczyc panu, o co mi chodzi, w sposob zrozumialy i w miare moznosci dyplomatycznie, musialabym gledzic godzine. A przysiegne, ze pan nie ma czasu!
- A gdyby pani sprobowala niedyplomatycznie...?
Niepojetym dla mnie sposobem ruszylismy dalej na te przechadzke razem.
- Dziwie sie, ze chce pan wyjasnic te wszystkie brednie, ktore mi sie wyrwaly - powiedzialam z niesmakiem. - Nie wszystko panu jedno?
- Nie. Jezeli ktos mowi do mnie zaskakujace brednie... Przepraszam, nie chcialem byc niegrzeczny, ale pani sama tak to okreslila... to musze poznac ich przyczyny i cel. Lubie zrozumiec zachodzace wokol mnie zjawiska.
- Bardzo uciazliwe upodobanie. Ma pan za duzo czasu.
- Przeciwnie, mam za malo czasu.
- To co pan, w takim razie, robi na tym skwerku?
- Usiluje wydrzec z pani wytlumaczenie rzadko spotykanej reakcji na odzyskanie zgubionego przedmiotu.
Zdenerwowal mnie ten upor.
- To nie byla reakcja na przedmiot, tylko reakcja na pana - powiedzialam z irytacja. - Co pan sobie wyobraza, ze ja sobie wyobrazam, ze pan nie wie, jak pan wyglada?!...
Jak bylo do przewidzenia, zglupialam do reszty i wyglosilam wszystko to, od czego z najwieksza starannoscia usilowalam sie powstrzymac. Ciezkiej pretensji, nie wiadomo, do niego czy do losu, nie staralam sie nawet ukrywac.
- No dobrze - zgodzil sie. - Zalozmy, ze ma pani racje, chociaz moim zdaniem bardzo pani przesadza. Ale nie rozumiem, w czym pani przeszkadza moj wyglad.
- W czepianiu sie pana - wyjasnilam. - Nie moge sie czepiac czlowieka, ktoremu nosem wychodza czepiajace sie go kobiety. Dla mnie jest pan nieopisanie atrakcyjny w zupelnie innym sensie.
Od tego innego sensu skolowacialam calkowicie, bo uswiadomilam sobie, ze nie moge mu zdradzic ani swoich spostrzezen, ani przyczyn, dla ktorych taki facet jak on jest dla mnie bezcenny. Moja namietnosc do sensacji, zagadek i tajemnic musiala pozostac nieuzasadniona, bo jakze mialam mu powiedziec, ze ja to wszystko pisze, ja nic nie pisze, ja jestem Basienka, uzeram sie z mezem i robie wzory na tkaniny! Nieslychanie trudno bylo go zbic z tematu, na domiar zlego podobal mi sie coraz bardziej, odnosilam wrazenie, ze ja mu sie podobam coraz mniej, sobie podobalam sie rowniez coraz mniej i ogolnie biorac zapadlam sie w jakies grzezawisko umyslowe, z ktorego wydobyc mnie juz nie mogla zadna ludzka sila.
- Z tego, co pani mowi, wynika, ze lubi pani tajemnicze wydarzenia - powiedzial tonem, w ktorym dawal sie wyczuc jakby odcien nagany. Zdziwilo mnie to, a jeszcze bardziej mnie zdziwilo, ze z tego, co mowie, w ogole dla niego cos wynika.
- Lubie - przyswiadczylam. - A pan nie?
- Nie. Nie widze w nich nic przyjemnego. Zazwyczaj bywaja bardzo meczace.
- Mozliwe, ale meczyc sie tez lubie. To sie nawet szczesliwie sklada, bo przez cale zycie spotykaja mnie rozmaite sensacyjne idiotyzmy, nieznosne dla normalnych ludzi. Jest to tak nagminne, ze zbyt dlugi spokoj zawsze mi sie wydaje podejrzany.
- I jeszcze pani malo? Jeszcze ma pani nadzieje na wiecej?
- Oczywiscie! Rozrywek nigdy za wiele, a spokojne zycie odbiera mi inwencje i dobry humor.
- Wyglada pani na osobe, ktorej nigdy nie brakuje inwencji i dobrego humoru...
- Skad pan wie, jak wygladam, skoro widuje mnie pan tutaj po ciemku?
- A skad pani wie, jak ja wygladam? Poza tym wystarczy zamienic z pania kilka slow, zeby rozpoznac pewne pani cechy nawet w egipskich ciemnosciach. Rzadko sie spotyka osoby tak pelne zycia jak pani.
- Mowi pan to w taki sposob, jakby uwazal pan to za gigantyczna wade - zauwazylam krytycznie. - Aktywnosc charakteru zawsze wydawala mi sie zaleta.
- Mnie rowniez. Mozliwe, ze dostrzegla pani w moim tonie pewna dezaprobate, bo mowiac to, myslalem rownoczesnie o sposobach wydatkowania takiej energii i aktywnosci. Sposobach, ktore prowadza niekiedy do dosc ponurych rezultatow...
Mialam wrazenie, ze w kotlujacy sie we mnie chaos wdarlo sie nagle jakies ostrzegawcze swiatlo.
kredyty hipoteczne
budownictwo
rynek mieszkaniowy developerzy
kamienica
|